Błędy w pływaniu kraulem

Trochę krótko i w temacie dawno nie odświeżanego bloga. Skoro mamy omówioną pozycję pływaka w wodzie, napęd nogami w kraulu to dlaczego wciąż pływanie tym stylem wraz z oddechem stanowi dla Ciebie barierę nie do przeskoczenia? Oto zestaw najczęściej popełnianych błędów w stylu dowolnym.

Brak płaskiego ułożenia ciała w wodzie. Bądźmy szczerzy – ile osób idąc na pływalnię myśli o pokonaniu dystansu 1,5 km w tempie wyścigu na 50m w tym stylu 😉 To jak z motorówką – im szybciej płynie tym wyżej unosi się jej dziób. Tempem sprintera nie wykonujemy ćwiczeń w trakcie nauki pływania i szkolenia techniki. Tutaj potrzebny jest spokój i koncentracja. Podsumowując przez cały czas pływając kraulem chcę leżeć na/w wodzie jak deska.

Płasko jak deska? A co z oddechami? Przecież mam się rotować, czyli obracać na boki po powietrze – zapytacie. No cóż mój drogi Watsonie brawo za czujność. Wszystko się zgadza, bo tutaj płynnie – uwielbiam to porównanie w temacie pływania – przechodzimy do zagadnienia rotacji. Otóż obrót na bok Twojego ciała nie powinien spowodować wygięcia żadnej partii Twoich pleców – myśl o sobie jak o kurczaku na rożnie aby uzmysłowić sobie ideę tej najtrudniejszej sztuki. Zapewne próbujesz teraz wizualizować sobie co dzieje się z Twoimi plecami kiedy starasz się obrócić na bok po oddech i jakie towarzyszy temu napięcie mięśni. Podpowiem – na 99% nic nie czujesz bo jesteś tak skoncentrowany na momencie wynurzenia głowy oraz desperackim nabraniu powietrza, że cała reszta poszła w niepamięć 🙂

Martwy punkt. Tak nazwałbym etap w którym się znalazłeś. Jak opanować tak wiele elementów na raz? Zacznijmy od napędu – czy pamiętasz jeszcze, że uczyłeś się na początku wiosłować nogami zanim zacząłeś walczyć o pierwsze oddechy? Nic się nie zmienia, bez pewnego, stabilnego napędu trudna sztuka oddychania wcale się do Ciebie nie przybliży. Pływasz już cały rok doskonaląc pracę nóg w kraulu? Człowiek wynalazł fantastyczne narzędzie – nazywa się płetwy. To trochę droga na skróty, ale przed chwilą sam marudziłeś, że pojawiło się zbyt wiele elementów na raz. Bez “prędkości” rozumianej jako “przesuwanie się” w wodzie nie zrozumiesz uczucia towarzyszącego sile nośnej wytwarzanej w trakcie pływania. To właśnie ona ułatwia utrzymanie głowy w pozycji oddechowej. Jeżeli próbowałeś nabrać powietrze leżąc w wodzie w bezruchu, wiesz zapewne, że wymaga to od Ciebie niemal obrócenia się po wdech w stronę sufitu – jeżeli ma być pełny i niewymuszony. Pływając wykorzystujemy właśnie te dwie cechy – Twoją pływalność i siłę nośną powstającą dzięki napędzaniu ciała nogami bądź ramionami. Właśnie dzięki temu wdech może przypominać to co widać na profesjonalnych zdjęciach pływaków.

Ramiona – koło zamachowe w kraulu – naucz się je wykorzystywać, a Twoje nogi wyjadą na wczasy 🙂 Tak, tak napęd to nie tylko mocno pracujące uda. Dotyczy to przede wszystkim długodystansowego pływania i tych z Was co odwiecznie wychodzili wkurzeni po serii ćwiczeń na nogi. Wkrótce zamieszczę oddzielny wpis poświęcony pracy ramion w kraulu. Teraz czas na coś trywialnego. Zasada jest ta sama co z nogami – jeżeli wiosłują, ale się nie przesuwasz, albo przesuwasz się, ale tych ruchów jest zbyt dużo oznacza to błędną technikę 🙂 Nazywamy to efektem “głaskania wody”, czyli takiego prześlizgiwania się ramienia pod wodą, a czasami nawet w momencie wejścia do wody, że w zasadzie nie powstaje siła napędowa. Tuż przed wynurzeniem ramienia, właściwie “traktując” wodę /treading water, również można nabierać prędkości dłonią i przedramieniem . Pomocne mogą okazać się łapki pływackie jednak o błędy w pracy ramion łatwiej niż w przypadku pracy nóg w płetwach. Dobrym pójściem na skróty będzie większe niż zazwyczaj wyprostowanie ramienia. Najważniejsze aby nie przesadzić w tym przypadku z szybkością wiosłowania, bo łatwo przejść do sprintu lub zbyt dużego tempa pracy naszych kończyn.

Koordynacja, pozycja, praca nóg, wiosłowanie ramionami, rotacja i wisienka na torcie – oddychanie. Myśląc o tym ostatnim w trakcie pływania musisz zdać sobie sprawę z pewnej rzeczy. Bez dobrze rozwiniętych elementów poprzedzających wdech powodzenie całości będzie bardziej niż skomplikowane 🙂 Udało się? Super, tylko czy udało się to z łatwością pływaka czy była to raczej kwestia przypadku i pracy całego ciała w pocie czoła? Jeżeli to ostatnie to czas na powtórkę i wizualizację w jakiej pozycji chcemy brać wdechy. Dla ułatwienia obrazek 😉

Cóż wszystko jest łatwe gdy się to wie i rozumie, dlatego nie ma się co poddawać tylko spojrzeć na siebie krytycznym okiem i odpowiedzieć na bardzo ważne pytanie – co jeszcze robię źle i jak to poprawić?

Dodaj komentarz